Sam Moss ogłasza album "Swimming" i udostępnia utwór tytułowy

Jest to fotografia Sama Mossa zrobiona kilka lat temu przez okno witrażowe w 170-letnim kościele przerobionym na salę koncertową w Catskills. Sam znajduje się na scenie i jest ujęty w narożniku dolnej części okna, które jest uchylone. Sprawia to, że wydaje się niewielki i lekko nieostry, ale wzrok szybko go znajduje i zatrzymuje na sobie.
Nie mogę słuchać muzyki Sama Mossa, nie mając tej fotografii przed oczyma. (Przyznaję, że to ja ją zrobiłem.) Jest doskonałym gitarzystą, poważnym i przemyślanym autorem tekstów, oraz pewnym siebie, czasem śmiałym wokalistą. A jednak wszystkie płyty Sama — a szczególnie jego najnowsza, wyrafinowana Swimming—zdołały stworzyć sprawnie skrojone i skuteczne ramy dla żarliwie dociekliwych piosenek: rozliczeń i zmagań z podziwem i zdumieniem, lękiem i rozpaczą, kruchością i wytrwałością— które potrafią wykraczać daleko poza ramy Sama Mossa, nie tracąc go jednak z pola widzenia. Potrafi sprawić, że sprawia wrażenie przebywania w swoich nagraniach z pewnym dystansem, mimo że to jego wykonania własnych kompozycji są oczywiście osią, wokół której wszystko się obraca. Sam może—Sam tak czyni—śpiewać „I held...”, „I heard...”, „I hope...”, „I try...”, „I dance...”, itd., lecz to ja-owe „ja” — to warsztat wokalisty-piszącego piosenki, który tak często męczy swoją ślepą, zakręconą konsekwencją na własną rzecz — staje się trochę nieostre, przesuwając się na peryferie, choć wciąż przyciąga (choć nie narzuca) uwagę. Jeśli to wydaje się wątpliwą zaletą, pomyślcie, jak śpiewacz piosenek — nawet dobry śpiewak dobrych piosenek — może stać się nużącym towarzystwem; ich „ja” może stać się, jeśli wolno mi powiedzieć to za Edem McClanahanem, „za wiele jak dla mnie”.
Ale mogę słuchać płyt Sama Mossa raz po raz. Nie nużą mnie. Jest skromnym i bardzo gościnnym gospodarz. Skłonny jestem przypisywać to przynajmniej częściowo jego yankeeskiej naturze — urodził się w Nowej Anglii, choć dziś mieszka w Wirginii — i szczególnemu, osobliwemu granitowemu dystansowi, który idzie w parze z tym terenem, choć pozostaję czujny, by nie umniejszać jego talentów romantycznym idealizowaniem miejsca pochodzenia. Wyobrażam sobie, że słyszę jak on, niczym Emerson, mówi: „muzyka Mossa jest w górach”, ale te góry to raczej Środkowe Appalachy niż Monadnock: przesycone bardziej rzadkim powietrzem ogólnie. To więc nie kwestia konkretnego miejsca, to kwestia Sama. Jest autorem szczodrych piosenek i twórcą szlachetnych nagrań. Jak to bywa, piosenki są znakomite. Także nagrania. Swimming jest jego najlepszym dotąd albumem. — Nathan Salsburg

"Swimming" zostało napisane jednego lata w pobliżu Oceanu Atlantyckiego, ale nie jestem szczególnie dobrym pływakiem i nic dziwnego, że nie jest to dosłownie piosenka o pływaniu. Domyślam się, że mogło zaczerpnąć inspirację z moich przeciętnych umiejętności pływackich, ale w istocie jest to raczej niekompletny traktat o utrzymywaniu sprzeczności w sobie. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek napisał piosenkę, która tak otwarcie wyrażałaby swoją tezę w refrenie, co mnie nieco niepokoi.
Jak każda piosenka z tej płyty, “Swimming” ożyło dzięki pomocy zespołu stojącego za mną. Rdzeniem tej sesji nagraniowej był zespół złożony specjalnie na to nagranie i składał się z osób, z którymi nigdy wcześniej nie grałem. Ta grupa — Isa Burke, Sinclair Palmer i Joe Westerlund — osiągnęła piękną równowagę między cierpliwością a przygodą, gdy rejestrowaliśmy te utwory na żywo po minimalnych próbach. W pokoju panowało głębokie poczucie zaufania, które łączyło nas wszystkich, a także Alli Rogers i Missy Thangs (zespół inżynieryjny), którzy siedzieli w centrum całości. Myślę, że słychać to. Bardzo lubię dzwonki, które Joe dodał w postaci dubu do tego utworu. Molly Sarlé przyszła później, aby dodać swój rozpoznawalny głos (jeden z moich ulubionych na świecie) do tego i kilku innych utworów.
About

Clandestine została założona w 2010 roku przez właścicieli Northern Spy Records, aby pomóc działającym w podobnym duchu wytwórniom i artystom w wydawaniu i promowaniu ich muzyki. Dziś rozszerzyliśmy działalność o zespół kierowników projektów, ekspertów ds. sprzedaży, specjalistów produkcyjnych i rzeczoznawców prasowych, którzy wnoszą dziesięciolecia doświadczenia muzycznego i wytwórniowego, by służyć naszym klientom. Specjalizujemy się w marketingu i dystrybucji muzyki eksperymentalnej i awangardowej i w ciągu ostatnich czternastu lat pomogliśmy wydać ponad tysiąc albumów.

Więcej z źródła

%2520-%2520kei%2520-%2520single-cover-art.jpg&w=800)

